Hop Cycling - Nierzetelne testy, męczące trasy, przepłacone rowery, niepotrzebne gadżety.

Walizka rowerowa, czyli w co spakować rower: pan kolarz jedzie na wywczas

Nie istnieje coś takiego jak najlepsza walizka rowerowa. Istnieje za to taka, która jest najlepiej dopasowana do Twoich potrzeb.

 

Jest na świecie kilka rzeczy, których nie rozumiem. Mimo 8 lat nauki analiza matematyczna dalej pozostaje dla mnie zagadką. Nie wiem, jak to się dzieje, że samolot lata – przecież jest taki ciężki. Nie mogę dojść do tego, czemu łańcuch mi obciera, skoro przed chwilą sprzęt był w serwisie. Najbardziej na świecie zastanawia mnie jednak: czemu podróżowanie z rowerem jest takie trudne?!

 

 

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Bikester (i do niego też tutaj linkuję), który pomógł ze skompletowaniem kufrów do porównania.

 

Rowerem lepiej jeździ się w miejscach, których nie znamy albo znamy z telewizji i internetu. Pech chce, że wszystkie te miejsca są zawsze od nas oddalone. Szczególnie jeśli mieszka się w Warszawie. Jeśli wybieramy się w Karkonosze, Beskidy albo Tatry – problemu nie ma. Kilka godzin i jesteśmy autem na miejscu. Z Gardą, Alpami, czy Dolomitami sprawa jest wątpliwa, ale te kilkanaście godzin też pewnie jakoś wysiedzimy za kółkiem. 15 godzin jazdy z prędkością 130km/h (bo rowery na dachu) nie należy do najprzyjemniejszych momentów życia, ale cel jest tego warty. Gorzej jeśli chcemy się wybrać do Calpe, w Pireneje, czy NIE-DAJ-BOŻE na Kanary. Zostaje nam w zasadzie tylko samolot.

Życie w XXI. wieku jest super: 50-tonowe maszyny latają wyładowane ludźmi non-stop. Koszty, przy odrobinie szczęścia, też są śmieszne. Do takiego Bergamo, z którego rzut beretem jest do najlepszych, kolarskich miejscówek świata (a do wielu pozostałych szybko stamtąd dojedziemy pociągiem) bilet, trafiając na promocję, kosztuje max. 100zł. Dwie godziny i z Modlina, na którym jest 15°C mniej – jesteśmy kraju pizzy. TYLKO KU#$%A TEN ROWER…. Ty płacisz 200zł za bilety, rower 500zł. Na nic się zdają tłumaczenia, że jest członkiem rodziny i można go upchnąć na siedzenie obok siebie, aby było taniej. Nie ma więc wyboru, jeśli nie jesteśmy bezrobotnym albo rentierem – musimy latać samolotem w ramach oszczędności czasu. Nasuwa się pytanie: JAK PRZEWIEŹĆ SPRZĘT?

 

 1. Wysłać go busem.

bagażnik rowery

Ostatnio jak polecieliśmy na miejsce samolotem, a 9 rowerów (i ze 2 tony jedzenia) wysłaliśmy z dwoma kumplami busem – zgubiliśmy gdzieś 4 koła rowerowe. Zostały na parkingu podczas pakowania ;-)  Poza tym, rozwiązanie jest optymalne, bo nie dość, że na miejscu mamy się czym przemieszczać, to rowery jadą sobie wygodnie i bezpiecznie. Problem taki, że trzeba skądś wziąć busa i ze dwóch leszcz kolegów, którzy tam z nim pojadą.

 

2. Wysłać kurierem

 

bike box taxi

 

Jeśli śpimy w jakimś sprawdzonym noclegu, który nie zniknie z dnia na dzień, duża szansa, że gospodarze (czy też hotel) chętnie odbiorą paczkę z naszym sprzętem. Pakujemy rower w kartony i wysyłamy. Można mówić, że strach, ale przecież dokładnie tak samo rower przyjechał do nas lub do sklepu. Różnica jest taka, że jak do sklepu albo do nas dojdzie porysowany albo pogięty, możemy winę zrzucić na dystrybutora, który go źle spakował i wymienią. Jak po 2 dniach od odebrania paczki odkryjemy w Calpe, że złamał się hak, nie dość, że stracimy kawałek urlopu, to duża szansa, że nikt nam tego nie zrekompensuje.

 

3. Wypożyczyć rower na miejscu

 

freemotion wypozyczalniaW popularnych miejscach wypożyczalni jest pełno (no, może z wyjątkiem okolic Bergamo-Como, tam mi się to nigdy nie udało). Na przykładowych Kanarach wypożyczalnia nawet podrzuci nam rowery do miejsca zamieszkania i sama odbierze. Cena? Od 15 euro za carbon na 105 do 36euro na nowe dura ace’y. Warto zaznaczyć, że jest to cena, gdy rower bierzemy na dwa tygodnie – w przypadku jednodniowego wypożyczenia, cena rośnie z 15 do 24 i z 36 do 45. Wypożyczanie roweru na wakacjach po to, aby zaoszczędzić to trochę jak mówienie do dziewczyny: „hej słuchaj, to może zostań w domu, a ja na ten jeden dzień (noc) wypożyczę sobie kogoś innego„. Niezależnie czy pod pretekstem testowania, redukcji kosztów, czy po prostu wygody – jest w tym coś złego.

 

walizki rowerowe

Bagaż, gdy 3 osoby zabierają rowery, a czwarta wypożycza na miejscu

 

4. Zabrać ze sobą, jak cywilizowany człowiek

 

transport rowerów przyczepa

 

Tu przechodzimy do meritum – w co spakować rower, aby wyjąć go w takim samym stanie, w jakim się go wsadziło? Poradników w internecie są setki i większość jest całkiem sensowna.

El Kapitano pisał ostatnio poradnik.
DC Rainmaker przyznał się kiedyś, że lata z miękką walizką.
Kołem się Toczy podszedł do tematu od strony podróżnika, którym ja pewnie nigdy nie zostanę.

Zamiast ogólników spójrzmy jednak na opcje, które widziałem na własne oczy:

 

Spakować we wszystko co znajdziemy pod ręką

na przykład stretch. Stretch i folia bąbelkowa są prawie jak trytytki/zipy – przydają się do wszystkiego.

pakowanie rowerów
Opcja często spotykana u poważnych podróżników, którzy nie mogą sobie pozwolić na przemieszczanie się z jakimkolwiek zbędnym bagażem, a i ze sklepami rowerowymi mają nie po drodze, aby skombinować karton. Rower rozkręcamy i traktujemy wszystko ściśle folią. Rozwiązanie beznadziejne pod kątem bezpieczeństwa, szczególnie jeśli mamy drogi i delikatny rower, ale istnieje szansa, że obsługa lotniska, widząc tak opakowany sprzęt, nie będzie nim rzucała. Co dzieje się w luku bagażowym, zostaje w luku – nie odważyłbym się nadać tak mojej szoski, ale z przełajem mógłbym to już delikatnie rozważyć.

 

Spakować w karton do rowerów.

karton na rower

 

Prawdopodobnie najlepsza opcja w kategorii cena/jakość/skomplikowanie. Odpowiedni karton dostaniemy za darmo w każdym sklepie rowerowym. Nie dość, że za darmo, to nawet się ucieszą, że go zabieramy. Do kartonu warto dołożyć jakieś tekturowe elementy rozpychające, coś na koła, coś na siodło ze sztycą, ale wszystko da się zastąpić sposobami Pomysłowego Dobromira i odrobiną taśmy klejącej. Karton poza tym, że jest lekki, zapewnia bardzo dobrą ochronę. Możecie się oczywiście z tym nie zgadzać i mówić, że jest dużo bezpieczniejszy w walizce z tworzywa sztucznego, ale przecież dokładnie w takim kartonie Wasz rower przyjechał do sklepu.

Zasadniczą wadą tego rozwiązania jest fakt, że tekturowe pudła są ekstremalnie niewygodne w noszeniu, a ciągnięcie ich za sobą po szorstkiej nawierzchni sprawia, że znikają z każdym pokonanym metrem. Chociaż tu pojawia się jak zwykle Pomysłowy Dobromir i jego kółka-samoróbki, które można tymczasowo doczepić. Odporność na warunki atmosferyczne oraz ostre przedmioty również pozostawia troszkę do życzenia.

Niektóre firmy nawet specjalnie reklamują swoje kartony, jako super bezpieczny sposób transportu. Na przykład Canyon i ich Bike Guard. Na ich stronie znajdziemy też bardzo fajną instrukcję jak spakować szosę do kartonu (bezpośredni link do instrukcji). Użycie kartonu to prawdopodobnie najtańsza i najsensowniejsza (jeśli latamy sporadycznie i nie mam od kogo pożyczyć kufra) opcja transportowa.

 

Przyskąpić i kupić torbę

evoc pokrowiec

np. Evoc Bike pokrowiec transportowy (link do produktu), prawie 3x tańsza B&W Bike Sack (link), Zator Road (link)

Tu krótkie info – torba nie służy do transportowania roweru innymi środkami transportu niż samochód i ewentualnie pociąg. Jedynymi jej zaletami (poza możliwością dużego skompresowania, gdy nie jest używana) jest utrzymanie wszystkich części w kupie oraz zabezpieczenie przed otarciami. Duża szansa, że nasz sprzęt nie przeżyje pierwszego rzutu w takiej torbie. Równie dobrze można skleić ze sobą dwie albo trzy niebieskie torby z ikei po 2 zł każda. W cenie Evoca mieli byśmy ich… 332 (link do torby IKEA).

 

Zainwestować w walizkę

pakowanie walizki rowerowej

 

O ile nie jesteśmy zaawansowanym trekkingowcem, hardkorowym podróżnikiem-samotnikiem, cebulakiem, potomkiem Pomysłowego Dobromira lub Adama Słodowego, pozostaje nam tak naprawdę jedna, sensowna opcja. Uwaga, tu ogromne odkrycie: do transportu roweru najlepiej nadają się walizki przeznaczone do transportu roweru ;-) Sprawa nie jest oczywiście tania, bo zaczyna się w okolicach 1000zł, a kończy gdzieś około 3500zł, ale czego się nie robi dla swojej maszyny!

Producenci przekonują nas, że używanie walizek, jest: najbezpieczniejsze, najwygodniejsze i najwspanialsze. Jak wygląda rzeczywistość mogliście zobaczyć na jutubie, w naszej relacji z Gran Canarii (link do youtube’a). Podpowiem tylko, że pakowanie nigdy nie jest tak miłe jak się wydaje.

Przydatnymi akcesoriami są tutaj oczywiście specjalna ośka na przód, która zapobiega ściśnięciu widelca, transportowy napinacz łańcucha oraz plastik, który zabezpiecza tylną przerzutkę i hak. Dodać tu należy fakt, że do ŻADNEJ z tych walizek nie zmieścił mi się rower ze zintegrowaną sztycą. Dopiero po zdemontowaniu siodła udało mi się wcisnąć ramę 58cm do ogromnej Thule RoundTrip Transition. To był dzień, w którym postanowiłem porzucić ten system. Przy każdej z nich należało również zdjąć mostek z kierownicą i odkręcić pedały (chociaż do tych miękkich, kartonów i RoundTripa pedały mieszczą się, to nieprzyjemnie rozpychają je na boki). W niektórych przypadkach należało też pozbyć się tylnej przerzutki.

Pozostaje jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie – skoro każdy producent robi najlepsze walizki, którą wybrać? Bazując na właśnym doświadczeniu, pytanie która jest najlepsza, zamieniłbym najchętniej na która jest najmniej zła.

 

Walizka rowerowa miękka

np. Evoc Bike Travel Bag (link) i Evoc Bike Travel Bag Pro (link) lub nieprzyzwoicie droga Thule Round Trip Pro (link)

evoc bike travel bag

 

Walizka EVOCa jest jedną z moich ulubionych. Materiałowa i wzmocniona stelażem waży zaledwie 8kg (wersja nie pro jest 1kg cięższa) i składa się do rozmiarów małej deski do prasowania. Chociaż z tym składaniem (i w sumie całą torbą) jest trochę jak z namiotem – ładnie jest tylko, gdy leży w sklepie. Nigdy nie uda Ci się takiego złożenia powtórzyć.

Torba od czasu do czasu lubi przewrócić się na bok. Podobno jakiś nowy stojak (uchwyt na rower), który można dokupić, rozwiązuje ten problem. Jeśli dodatkowo zainwestujemy w adapter dla rowerów szosowych, mamy pełen luksus. Jeśli ktoś wątpi w bezpieczeństwo rowerów, to mogę przytoczyć tu bardzo wiele przykładów osób podróżujących bardzo daleko (RPA) albo z bardzo ważnym sprzętem na zawody światowej rangi, które nie miały z nią nigdy żadnych problemów. Do środka upchniemy też MTB 29” i trochę podręcznych gratów (kask, buty itp.) – wystarczy, jak zwykle, odkręcić koła, sztycę (jeśli siodło jest wyżej niż 72cm), kierownicę i pedały. Co ważne, nie ma powodu by odkręcać tylną przerzutkę. Z walizką chodzi się stosunkowo wygodnie (jak na walizkę tych rozmiarów) i da się ją ciągać jedną ręką dzięki kółeczkom.

Do środka można dorzucić trochę piankowych rurek z jakiejś Castoramy – nie wiem, czy to jakoś wyraźnie pomoże, ale na pewno uspokaja.

Zdecydowanie polecam – był to jeden z faworytów jako potencjalny zakup.

 

Walizka rowerowa półkmiękka

np. Rose Bike Bag (link)

rose bike boxStosunkowo nowy wynalazek. Łączy ze sobą wady (ale zalety pewnie też ;) ) walizek twardych i miękkich. To tak jakby na wysokości 1/3 twardej walizki obciąć ją i dokleić miękką. W ten sposób mamy odporną na ściskanie boczne (przynajmniej częściowo), a jednocześnie taką, którą da się złożyć do przyzwoitych rozmiarów. No, powiedzmy, że przyzwoitych. Bardzo dobre rozwiązanie leżące gdzieś pośrodku, bo dostajemy zarówno stelaż, jak i wzmocnioną dolną część. Zdecydowanie polecam, bo patrząc na cenę, można takie rozwiązanie traktować jako kompromisowe i najtańsze-sensowne.

 

 

Walizka rowerowa – twarda, ale kompaktowa

np. Scicon AeroTech Evolution albo B&W Bike Box II (link)

scicon bike box

Twarde walizki są nieco cięższe – waga zaczyna się zazwyczaj od 10 kilogramów. W zamian otrzymujemy teoretycznie 100% pewność, że nasz rower dojedzie w całości. Teoretycznie, bo znam przypadki, w których torba podczas transportu lotniczego potrafiła pęknąć. W dalszym ciągu, pęknięcie torby, a następnie uszkodzenie roweru to sytuacja nadzwyczajna. Mało tego, w większości przypadków firma lotnicza chętnie zwróci nam koszt nowej.

 

bike box travel

 

Do Scicona mamy wyjątkowy sentyment. Za każdym razem gdy wchodzimy do dużego pokoju, podłoga przypomina nam o tej walizce. Zastosowano tutaj świetny patent mocowania kół szybkozamykaczem do bocznej ścianki, dzięki czemu nie latają w środku. Szkoda tylko, że metalowa ośka potrafi wystawać poza obrys walizki i w przypadku przewrócenia jej na bok albo co gorsze, przesuwania jej na boku (tu chciałbym serdecznie pozdrowić Jacka ;) ) zostawia za sobą ogromną rysę na parkiecie.

Jakby tego było mało, kółeczka są tak niewielkie, że pokonywanie jakichkolwiek przeszkód to mordęga. W internecie jest niebezpiecznie dużo opinii o tym, że ta walizka pęka (co widziałem na własne oczy) – możliwe, że to ze względu na jej nieregularny kształt, każdy wystający element to dodatkowe ryzyko. Nie wiem też po co robić kufer, który nie jest kwadratowy… ani to nie oszczędza miejsca, ani nie ułatwia pakowania czy układania walizek w aucie. Aby skutecznie zmieścić w niej rower szosowy w rozmiarze 55 i kilka siatek musieliśmy wykręcić tylną przerzutkę.

 

thule roundtrip vs scicon bike box

 

Kompaktowe walizki mają jeszcze jedną wadę – rowery zazwyczaj po prostu się w nich kładzie i zabezpiecza pasami. W tych pełnowymiarowych dołączane są stelaże, często mocowane do podłoża, które trochę ułatwiają życie. 

Mimo bardzo pochlebnych recenzji w internecie – nie kupowałbym. Nie widzę sensu, chyba że wyliczyliśmy, że nasz bagażnik mieści akurat dwie takie torby, a te duże już nie wchodzą…

 

Walizka ciężarówka: Thule RoundTrip Transition

 

thule roundtrip transition

 

To walizka rowerowa zasługują na osobną kategorię. Jest to NAJGORSZA  NAJLEPSZA NAJGORSZA…. walizka świata! Serio, to tak jakbyście chcieli wziąć ze sobą duży pokój. Przytłacza już sama specyfikacja – 15,5 kilograma i rozmiar toi-toia. W środku wyposażona w stojak serwisowy, który jednocześnie robi za stelaż w środku. Znam ludzi, którzy mieścili w niej dwie szosy i lecąc na wakacje płacili za jeden rower. Wymaga to trochę kombinowania, bo trzeba zrezygnować ze stelaża, ale da się. Oczywiście dopóki nasze rowery w sumie ważą mniej niż 16,5kg (bo limit 32kg na bagaż na lotniskach jest nieprzekraczalny… formalnie). Udało nam się co prawda polecieć z nią, gdy z szosą i zapasem jedzenia ważyła 37kg, ale wrócić już nie (ech, Norwegia piękny kraj).

 

 

evoc bike case carWalizka jest wielka, ale żeby do niej zmieścić rower trzeba go tak czy siak, rozkręcić podobnie jak w innych. Oprócz roweru zmieści się do niej bez problemu też cały nasz kolarski ekwipunek, ale co z tego – jeśli walizka waży prawie 16kg, to zostaje na jeszcze max. 16kg na rower i graty – niewiele. Okazuje się, że w zasadzie to miejsce jest niepotrzebne.

Pane, to je masakr!

Walizka jest bardzo poręczna… nie. Jako że ma tylko dwa kółeczka i po drugiej stronie rączkę, która jest umiejscowiona tak, że wyrywa palce, możesz być pewny, że gdziekolwiek ją postawisz, nikt jej nie ukradnie. Złodziej prawdopodobnie pozwałby Cię za wyrządzenie trwałego uszczerbku na zdrowiu. Może to i lepiej – gdyby kółeczka miała 4, to pewnie zjeżdżałaby sama, a biorąc pod uwagę jej masę i rozmiar, mogłaby kogoś zabić. Acha, jeśli planujecie kupić we dwoje takie walizki, to do naszego Superba nie wchodzą dwie. Zmieszczenie zwykłej i Roundtripa do bagażnika to już duży wyczyn.

Wychodząc z bloku mam do pokonania jakieś 14 schodów. W kilkunastogodzinnej podróży jest to zawsze największy problem – fajnie mieć go z głowy już na dzień dobry. Co prawda obok jest wąski zjazd dla wózków, ale zostaw kółeczek jest zbyt duży, nie mieszczą się.

O walizce mógłbym pisać jeszcze dużo. Szczególnie o rehabilitacji niezbędnej po każdym wyjeździe, ale może jej daruję. Jeśli czytacie o niej w internecie pochlebne opinie, to wiedzcie, że wystawione są pewnie przez osoby, które spod domu odbiera taksówkarz w busie (który Was za to nienawidzi), a potem przekazuje ją bezpośrednio obsłudze lotniska. W innym wypadku nie mogę jej polecić.

Chyba że lubicie gdy wszyscy na Was patrzą. Chodzenie z nią, to jak jeżdżenie podwyższonym Hummerem po parkingu pod Auchanem. Każdy się obejrzy, a każde dziecko wytknie palcem.

 

Waliza rowerowa twarda, tak po prostu (prostokątna)

np. B&W International Bike Case (link)

bw international bike box

Walizka, którą po wielu bardziej i mniej udanych wyjazdach z rowerem zdecydowaliśmy się kupić. Na jej przykładzie spiszę, czym kierowaliśmy się podczas wyboru i na co radzę zwrócić uwagę. Dodać tu należy, że jak zwykle: nie ma czegoś takiego jak najlepsza walizka. Istnieją co najwyżej walizki najlepiej dopasowany do czyichś potrzeb.

Po drugie, opinie o walizkach w internecie zazwyczaj ograniczają się do: moja walizka jest najlepsza, bo mój rower dalej żyje oraz moja walizka jest najgorsza bo linia lotnicza ją zgubiła/popsuła. To nie są opinie, które powinny przesądzać o zakupie.

Subiektywne kryteria wyboru walizki:

 

 1. Bezpieczeństwo.thule roundtrip transition

Wiadomo, że w twardej walizce rower jest troszkę bezpieczniejszy – tysiące lotów różnych ludzi z miękkimi jak Evoc pokazują jednak, że w miękkich też nie ma się czego obawiać. Nawet karton daje radę. Dużo ważniejsze jest, w jaki sposób upychamy rower z bagażem do środka. Czy wszystko jest dobrze zabezpieczone, czy nie ma luźnych i ocierających elementów itp. W droższych walizkach jest to generalnie rozwiązane minimalnie lepiej, w tańszych dołożenie dodatkowej pianki też nie jest problemem. Jeśli chodzi o walizkę B&W, całkiem śmieszny test jest na jutubie. Nie wiem po co miałbym przejeżdżać po niej koparką, ale mogę sobie wyobrazić jak walizka spada z wózka ciągniętego przez autko na lotnisku, a kierowca widząc to, cofa i po niej przejeżdża: test walizki (śmieszny link do youtube’a).

 

 2. Wygoda użytkowania.

Jeśli walizka jest ciężka, musi mieć 4 kółeczka. To naprawdę wiele ułatwia. Jeśli ma dwa, rączka musi być odpowiednia umiejscowiona – EVOC robi to dobrze, Thule w RoundTrip BARDZO źle. Rączka jest również przydatna na górze (EVOC jej nie ma) – ułatwia to przenoszenie przez schody i przeszkody terenowe. Im większe kółeczka tym lepiej. Im bardziej gumowe – też lepiej (wie to każdy, kto jeździł kiedyś rolkami z plastikowymi kółkami).

 

 scicon bike box3. Kształt

Im bardziej kwadratowy przekrój, tym lepiej. Nie wiem, co mają na celu projektanci, tworzący przekroje w kształcie trapezu. To jakaś marnancja miejsca! Ani nie pomaga to w ustawianiu wielu walizek obok siebie, ani w bagażniku samochodu, ani nie pomaga, gdy siodło w rowerze wchodzi Ci „na styk”. Do tego, im mniej elementów wystających, tym lepiej – przecież przy upadku, lepiej jak uderza dużą powierzchnią.

 

 4. Zabezpieczenie 

Walizka musi pozwalać na użycie kłódki (jak w Thule, niedołączonej do zestawu) lub zamka na kluczyk (jak w B&W). Które rozwiązanie lepsze? Ciężko powiedzieć, ale wystająca kłódeczka to zawsze jeden element więcej do zahaczenia o coś. Z drugiej strony, z kłódką pójdzie łatwiej, gdy zgubimy kluczyk.

 

b&w bike box

 

5. Cena

No dajcie spokój, przecież nie będziemy oszczędzać na rowerze i wygodzie ;-)

 

6. Rozmiar i waga

Skoro splajtowaliśmy w punkcie 5. oszczędności poszukać musimy gdzie indziej. Idealna walizka to taka, do której mieszczą się dwa rowery, a jednocześnie waży na tyle mało, aby można było je tam bezstresowo wsadzić razem z zapasem jedzenia na tydzień. Nasze szosy ważą w sumie jakieś 14kg, dodając do tego 13,5kg walizki, do dyspozycji zostaje niecałe 5kg – akurat tyle, aby upchnąć dwie pary butów i kasków i trochę makaronu. Chyba tylko w regulaminie EasyJetu widziałem, że nie wolno przewozić dwóch rowerów w jednym kufrze. Piękna oszczędność miejsca i budżetu.

 

Życzymy wszystkim jak najmniej upierdliwych podróży z rowerem – bo na to, że będą przyjemne, nie ma co liczyć. Nie jesteśmy biegaczami…

 

About the Author:
Na co dzień pracuję w IT: restartuję serwery, klikam rzeczy i pytam czy już się samo naprawiło. Czas wolny spędzam ze znajomymi na zabawie w kolarstwo. Odwiedzamy najlepsze imprezy, pokonujemy najbardziej widowiskowe trasy, jeździmy w najcięższych wyścigach. Blog pozwala mi rozwijać pasję i opisać najlepsze z przygód, abyście nie musieli powtarzać naszych błędów. Staram się trzymać niepopularnej ostatnio zasady, że liczy się jakość nie ilość.


  • Heeej! Bardzo ciekawy i merytoryczny artykuł ;) I nieco inne spojrzenie niż to ‚podróżnicze’ ;) Dzięki za polecenie mojego tekstsu

  • Mateusz Ogonowski

    Super tekst! Jedno pytanie ode mnie—czy ktoś próbował spakować do B&W rower z rozmiarem ramy 61?

    • myślę, że jeśli nie masz zintegrowanej sztycy to nie powinno być z tym problemu. Postaram się potwierdzić przy najbliższej, możliwej okazji.

  • Piotr Romeyko

    My przycebulakowaliśmy i na Teneryfę wzięliśmy torby ZATOR Road którymi na naszych oczach rzucano i o dziwo jedyne co się zepsuło to olej do łańcucha który był w plastikowym pudełku (aczkolwiek z pewnością obłożenie rowerów karimatami pomogło im wyjść z tego bez szwanku). Jedyne co zdejmowaliśmy to koła i haki.
    Co do twardych walizek – są wypożyczalnie.