Hop Cycling - Nierzetelne testy, męczące trasy, przepłacone rowery, niepotrzebne gadżety.

Kolarska Teneryfa: rower, logistyka, ceny, ogranizacja

W związku ze sporo ilością podobnych pytań, które pojawiły się po zdjęciach z Teneryfy najbliższe dwa wpisy będą poświęcone właśnie jej. Najpierw o logistyce, a później o miejscach, które trzeba przejechać.

 

0. W skrócie, bo 80% osób nie dochodzi do połowy tekstu.

Da się polecieć na Teneryfę za 1000zł (jeden tysiąc) na tydzień z rowerem. Nie jest to łatwe, a im więcej chętnych znajdziemy tym limit ten jest bardziej osiągalny, ale w kwocie 1500zł można się zmieścić już na luzaku. Minęły czasy, gdy Kanary były egzotyką dla nielicznych. Na Teneryfie jest bombowo, bo są wielkie góry, ciekawe krajobrazy, ocean, wulkan, dobra temperatura, taniość. Przelot kilkaset złotych z rowerem w walizce lub na miejscu wyjmujemy za 20-40euro. Podróżujemy wynajętym autem. Warto jechać na max tydzień jeśli jeździmy ambitnie. W zależności od miejsca jest w grudniu bardzo zimno lub bardzo ciepło (od -8 do 25 stopni). Polecam.

 

1. Czemu Teneryfa?

Szukaliśmy miejsca, w którym pogoda grudniowa jest pewna, a widoki świetne. W Calpe był już każdy, kto ma fejsbuka. Między styczniem, a marcem jestem tam za każdym razem włączając komputer. Tysiące zdjęć i opisów Coll de Rates oraz skały w morzu. Prosi siedzą teraz głównie na Gran Canarii i Majorce. Jeśli  macie jakiekolwiek założenia treningowe to będą one lepszym wyborem – szczególnie jeśli Wasz trener żyje jeszcze w XX. wieku i twierdzi, że teraz robi się tylko długą i nudną bazę po płaskim. Na Teneryfie nie ma płaskiego. To właśnie tam Rafał Majka przegrał początek sezonu 2015 – zrobił za dużo, za dobrze. Prosem na szczęście nie jestem, o utratę formy przez trochę górskiego szaleństwa bać się nie muszę. Nawet jakbym musiał, to mogę poświęcić każdy wyścig w zamian za taki wyjazd.

Teneryfa to taka rosyjska wyspa w Afryce na oceanie, pełna anglików, należąca do Hiszpanii.

 

Plik_000

2. Przelot

Największy problem: jak przelecieć? (trochę jak w liceum). Sposobów jest kilka:

  • Norwegian – bezpośrednie loty, wifi na pokładzie, rower za 166zł w jedną stronę, brak limitu wagowego dla walizki z nim. Jak widać poniżej, praktycznie zawsze da się trafić tanio. Patrzę w tym momencie i bez zbytniego szukania widzę w styczniu: 299zł w jedną i 350 w drugą. W grudniu dało się przelecieć za 360zł w dwie strony. Trzeba polować, ceny się często zmieniają. Jak nie z Wawy to z innego miasta, w czasach PolskiegoBusa nie jest to problemem.

 

loty

 

  • Tanie linie, na przykład Ryanair z przesiadką. Może poszukać jakąś wyszukiwarką, np. skyscannerem. W styczniu w dwie strony za ~400zł + 50euro za rower w jedną stronę (walizka max 30kg.). Dla przypomnienia, 400zł to mniej niż para dobrych szytek.

 

loty2

 

3.

Co z rowerem?

 Opcje są trzy:

  • można nie brać roweru i siedzieć z emerytami na deptakach lub z ich krzyczącymi wnuczkami przy basenie. Ewentualnie pojechać w góry, siedzieć i patrzeć, sącząc kawę:

 

DCIM100GOPROG0126333.

 

  • Można rower wypożyczyć na miejscu. To bardzo popularna opcja i zdecydowana większość kolarzy, których mijaliśmy miała sprzęt z wypożyczalni. Rowery są nowiutkie i świecące. Ceny od 13 do 40 euro za dobę w zależności od długości wypożyczenia i klasy sprzętu. Do tego można dopłacić do lepszych kół, pomiaru mocy czy kasku. W zestawie podsiodłówka, dętka, multitool, pompka. Przykład: Bikepoint. W środku wybór ciuchów, akcesoriów i uzywanego sprzetu (Sidi, Castelli, Oakley itp) o wiele lepszy niż w jakimkolwiek sklepie w Warszawie.

 

DSC08787

 

  • Moża też zabrać rower ze sobą, w walizce albo kartonie. Obie możliwości są OK, z tym że walizka jest wygodniejsza dzięki kółkom i wytrzymałości. Odpada nam problem zabezpieczania roweru w środku i 6 godzin martwienia się czy dojedzie w jednym kawałku. Jeśli chodzi o wybór walizki to wszystkie mają swoje plusy i minusy. Różnią się waga, pojemnością, ceną, wytrzymałości itp. Ja biorę ogromną Thule, która przypomina szafę, a której test przeczytacie w najnowszej SZOSIE. Mieści się do niej rower oraz bagaże kilku osób – nie trzeba się więc martwić dokupowaniem dodatkowego bagażu rejestrowanego. Brak limitów wagowych Norwegiana spisał się tutaj doskonale. Moja jeżdżąca szafa ważyła zdrowo ponad 30kg i zostało w niej miejsca na małe przedszkole. Obsługa lotniska była mniej zadowolona.

 

DSC08347 

5. Jestem na lotnisku, co dalej?

Problem jest szczególnie poważny, gdy wylądowaliśmy z kartonem lub walizą – trzeba się z tym przedostać do mieszkania. Na walizce da się jechać jak na tup-tupie ale przy większych dystansach to trochę upierdliwe. Tu przychodzą z pomocą wspaniałe ceny samochodów na miejscu. Myślę, że 2/3 ruchu na wyspie generują turyści w autach z wypożyczalni. Do tego benzyna jest tańsza niż u nas: 80 centów za litr ropy! Koszty wynajmu są naprawdę spoko, na przykład:

Ford Fiest to 280zł ZA TYDZIEŃ.
Citroen Berlingo, do którego łatwiej będzie wejść z rowerami to 465zł ZA TYDZIEŃ

My bierzemy Fiata Doblo za około 900zł. Jesteśmy za mało #YOLO więc dokupujemy dodatkowe ubezpieczenie, dodatkowych 2óch kierowców itd. Poza tym to jedyne auto do którego wchodzą nasze gigantyczne walizy (choć i tak nie mieszczą się z 4 osobami w środku, więc kursujemy dwukrotnie).

Dowód cenowy tutaj.

Auto przydaje się również na dojazdy po zakupy, czy przeniesienie się na inną stronę wyspy, by nie dublować niepotrzebnie tras.

 

DSC08351

 

6. Gdzie mieszkać?map

Od pewnego czasu jedynym miejscem, w którym szukamy noclegów jest Airbnb. Rezerwujemy w Polsce, mailowo dogadujemy szczegóły, na miejscu dzwonimy do człowieka i wychodzi po nas z kluczami przed dom. Płacimy 2600zł za domek – szeregowy, 3 piętrowy, z dostępem do basenu. O taki, od Tatiany – w końcu Rosja. Mieści niby 9 osób, więc może wyjść poniżej 300zł za głowę, ale ścisk byłby spory. Cenowo trzeba liczyć pewnie od 400-500zł wzwyż za tydzień, górnego limitu jak zwykle nie ma.

Na wyspie wszędzie jest względnie blisko – najbardziej oddalone od siebie miejsca dzieli mniej niż 2 godziny jazdy samochodem. Decydujemy się na południowo-zachodnią część wyspy – jest tam najwięcej dróg. Nie licząc Santa Cruz, które jest małym koszmarkiem (choć można przejechać całe miasto bez pedałowania – 500 metrów przewyższenia robi swoje) jest to też najbardziej turystyczny rejon. Jeśli chcemy zjechać sporo kilometrów bez zbędnego poruszania się autem to okolice południowego lotniska lub miejscowości Adeje wydają się idealne.

 

DSC08781

 

7. Ile płacić, gdzie kupować, co jeść?

Jeśli chodzi o ceny w sklepach to jest niewiele drożej niż u nas, z tym że ceny są zupełnie inne. Dobre szynki są tańsze: 1 euro za opakowanie, batoniki dużo droższe: ponad 1 euro za snickersa, pieczywo podobne. Fastfoody (maczków i burgerków wszędzie pełno) niestety droższe: podwójny Whooper w zestawie to 6,8E – sprawdzałem kilka razy, zawsze tak samo ale też zawsze tak samo smaczny. Zakupy warto robić w większych marketach wykorzystując auto, bo Hiszpania to jednak Hiszpanie (przynajmniej jeśli chodzi o pracowników w sklepach), a u nich króluje siesta i mañana. Ciężko przewidzieć kiedy coś będzie otwarte, co w przypadku dłuższych tras na rowerze jest BARDZO POWAŻNYM problemem. Przy odpowiedniej dawce pecha możemy przez 2 czy 3 godziny jazdy w upalenie nie znaleźć żadnego czynnego miejsca do uzupełnienia bidonów.  W przydrożej knajpie sznycel z kurczaka/królika świeżo ciosany na grillu to 5 euro, Ziemniaczki Kanaryjskie, czyli Papas Arrugadas dodatkowe 2,50euro i jesteśmy najedzeni na kolejne 4 godziny jazdy.

 

DSC08765

 

8. Czy brać długi rękaw?

Grudzień jest najbardziej deszczowym miesiącem w roku, ze średnią 6 mokrych dni. Nie dane nam było tego doświadczyć. Podejrzewam też, że nawet jeśli w jednej części wyspy leje, to wulkan skutecznie uniemożliwia chmurom przedostanie się na pozostałe części. W skrócie: gdzieś zawsze będzie słońce. Średnia temperatura to 17 stopni, czyli 4 mniej niż ma ocean. Dzięki czemu pływanie to czysta przyjemność. Ciężko tylko znaleźć ładną plażę…


DCIM100GOPROG0219450.

 

Czasem słońce świeci tak, że człowiek roztapia się po 30 minutach podjazdu, a chwilę później zamarza. W obrębie jednej drogi temperatura potrafi spać o 15-20 stopni. Dopóki jedziemy do góry nie robi to dużego problemu. Gorzej jest na zjazdach, które potrafią trwać 1,5 godziny. Daje to 90 minut ze średnią kadencją równą 10. Byliśmy niemałym zjawiskiem, gdy opatuleni w 3 warstwy staliśmy wytrzęsieni z zimna przy plaży, na której ludzie siedzieli  w kąpielówkach.

Pierwszy raz w życiu czułem, że jest mi gorąco, a jednocześnie paruje zimnem. Również noce potrafią zaskoczyć – gdy pewnego dnia przeliczyliśmy się z długością wycieczki (ciemno robi się po 18), gdzieś pośrodku gór Garmin pokazał 7 stopni. Od tego dnia nie wyciągałem z kieszonek rękawków, kamizelki wiatrochronnej i bluzy. Lampek również – bez lampek widać w górach zupełnie nic. Sprawdzone.

 

DCIM100GOPROG0328885.

 

9. Samochody, drogi, kierowcy.

75% dróg na Teneryfie, którymi jeździliśmy jest idealnie gładka, ewentualnie minimalnie popękana (a jeździliśmy naprawdę wieloma). Można byłoby zaprzęgnąć na nie rolki z plastikowymi kółeczkami. Reszta bywa różna. Od niespodziewanych kraterów (droga na cypelek Teno) po północno-zachodni wjazd na Teide, który składa się bardziej z dziur niż asfaltu:

 

DCIM100GOPROG0138474.

 

Ale jak już wspomniałem, sporo dróg jest tak równa, że równiejsze być nie mogą. Taki kolarski Święty Graal. Szczególnie jeśli dorzucimy do tego setki dobrze wyprofilowanych zakrętów.

 

DSC08628

 

Na szczegółach dróg skupię się jednak w kolejnym wpisie, bo są tego warte.

Jeśli chciałbyś umrzeć, a nie wiesz jak to zrobić to wejdź bez rozglądania się na tamtejszą ulicę. W przypadku jakiekolwiek próby przejścia bez pasów (a tych raczej brakuje, bo mało kto chodzi z buta) zostaniesz przejechany. 100%. To nie tak, że przyspieszą, skręcą prosto w Ciebie jakoś złośliwie czy z nienawiści. Oni po prostu nie zwracają uwagi na przechodniów – mijanie na centymetry bez jakiekolwiek emocji to norma. Z drugiej jednak strony, nie licząc promila szalonych kierowców, którzy wyprzedzają na szybkich zjazdach po zewnętrznej, na rowerze jest wspaniale – inni ludzie. Przeciętne wyprzedzanie wygląda tak:

 

DCIM100GOPROG0247018.

 

Próbowaliśmy różnych sposobów: jeżdżenia bez oświetlenia po górach w środku ciemnej nocy, jeżdżenia po autostradach, jeżdżenia z przednim światełkiem z tyłu – nikt nie dał się sprowokować, pełna kultura. Nie było również problemu z zatrzymaniem samochodów na stopa w przypadku awarii. Nawet jeśli samochód był mały:

 

DCIM100GOPROG0228709.

 

Z komunikacją nie ma problemów. Lokalsi mówią płynnie po angielsku, reszta to Anglicy i Rosjanie. Rosjan jest na tyle dużo, że sporo reklam jest pisanych cyrylicą, a w głośnikach gra rosyjskie radio. Ogólnie spoko.

 

10. Co zabrać?

  • krótkie spodenki + koszulki kolarskie
  • brylki i kask, bo słońce świeci jak szalone, a na zjazdach jest płacz, bo prędkości ogromne
  • kurtkę ultralight lub jakikolwiek cienki i zwijany windstopper (np. kamizelka)
  • rękawki
  • kąpielówki, bo ocean gorący
  • bluzę kolarską, bo niezależnie od temperatury zmarzniemy na bank
  • lampki, bo dzień krótki i prędkości zawsze przeszacowane.

 

O trasach, których nie wolno pominąć w kolejnym wpisie:

DCIM100GOPROG0147797.

 

About the Author:
Na co dzień pracuję w IT: restartuję serwery, klikam rzeczy i pytam czy już się samo naprawiło. Czas wolny spędzam ze znajomymi na zabawie w kolarstwo. Odwiedzamy najlepsze imprezy, pokonujemy najbardziej widowiskowe trasy, jeździmy w najcięższych wyścigach. Blog pozwala mi rozwijać pasję i opisać najlepsze z przygód, abyście nie musieli powtarzać naszych błędów. Staram się trzymać niepopularnej ostatnio zasady, że liczy się jakość nie ilość.